Położyłem zdjęcia obok siebie. .

Do diabła.. Stach ścisnął mi żołądek. Łowczyni żyje, jest tutaj.. – Pewnie zachodzisz w głowę, skąd to wszystko się tu wzięło. – Znowu zrobił pauzę, tym razem krótszą. – Mnie to nie dawało spokoju. Musiałem trochę poszperać. No i okazało się, że tędy płynęła lawa. Wyobrażasz sobie? To był kiedyś wulkan. Właściwie to chyba ciągle jest wulkan. Nie całkiem wygasły, zaraz się przekonasz. Wszystkie te groty i dziury były bańkami powietrza w stygnącej lawie. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat nieźle się tu napracowałem. Niektóre rzeczy były łatwe – łączenie tuneli szło gładko. Ale w paru miejscach musiałem naprawdę ruszyć łepetyną. Widziałaś sufit w dużej jaskini? To mi zajęło parę dobrych lat.. Joe widział, że Nash zmienił się nawet bardziej niż ona. Może tak jest, kiedy los rozdziela dwoje tak bliskich osób, obie coś tracą. W Nashu był chłód, który teraz dziwnie krzepił Joego, ponieważ tak niewiele osób obchodziło Nasha. Mili ludzie udają, że są tacy dla wszystkich, lecz w prawdziwych tarapatach, takich jak teraz, człowiek potrzebuje silnego przy­jaciela, któremu na sercu leży jego dobro, który nie dba o to, co słuszne lub nie, i chce jedynie wiedzieć, że bliska mu osoba jest bezpieczna.. 375. - Nasuado! - wykrzyknął, gdy się zbliżył. - Czy to prawda, że spotkałaś się z urgalem? Czemu to zrobiłaś i dlaczego nie powiadomiono mnie wcześniej? Nie... - Przerwał, bo spomiędzy szarych namiotów wypadł biegiem strażnik.. - To akurat bujda - wtrącił Jaskier. - Próbowałem. Nie wzmaga nic a nic, a polewce nadaje smak wywaru z onuc. No, ale jeśli ludzie w to wierzą i są skłonni płacić.... Kim Parker siedziała wyprostowana, z rękami na podołku. Zawsze mnie lubiła, chociaż kiedy Elizabeth i ja dorastaliśmy, łącząca nas więź trochę niepokoiła naszych rodziców. Chcieli, żebyśmy mieli innych przyjaciół. To pewnie zupełnie naturalne..