- Ona nie odwzajemnia twoich uczuć? - Nie zdołałam się jednak powstrzymać. .
Czemu nie, pomyślał, mnąc dłonią jej sukienkę i plecy, ciesząc się mokrym, parującym ciepłem na palcach. Dziewczyna nie była w jego typie - była zbyt mała, zbyt pulchna - czuł pod dłonią miejsce, gdzie przyciasny stan sukienki wrzynał się w ciało, dzielił plecy na dwie wyraźnie wyczuwalne krągłości, w miejscu, gdzie nie powinno się ich wyczuwać. Dlaczego nie, pomyślał, przecież w taką noc... To nie ma znaczenia.. . - Nie elda - poprawił Oromis. - Możesz nazywać mnie mistrzem w tym języku bądź ebrithilem w pradawnej mowie, niczym innym. Tak samo potraktujesz też Glaedra. Jesteśmy waszymi nauczycielami, a wy naszymi uczniami. Macie zatem okazywać nam stosowny szacunek. - Oromis przemawiał łagodnie, lecz z autorytetem kogoś, kto oczekuje absolutnego posłuszeństwa.. Tak.. Pryszczaty, tyłem, też chciał się wycofać. Pryszcze na jego pobielałej nagle twarzy uwydatniły się brzydko.. Barwę, jaką zwykle miało podczas sezonu huraganów.. Drugiej stronie, nie zaszczycając wozu i jego pasażerów nawet spojrzeniem. Że pozostanie po. Się staroświecki kran. Leżymy w wannie.. -Włóż tę szaro-perłową suknię, tę z aplikacjami z norek. Bardzo ci w niej do twarzy..